Bayerberg czyli blog niecodzienny.

Stuknęła mi dyszka

May 27, 2009 o 02:46 | W kategorii Objawienia | Permalink | Kanał RSS postu. Trackbacki i komentarze wyłączone.

Na początku maja stuknęła mi dyszka. Pewnie trzeba by zacząć pisać o tym przez duże de. Jakby nie było rocznica okrągła, lat niemało no i coś tam przez te kilka chwil udało się zdziałać. Sam się lekko zdziwiłem że tak szybko to minęło, wydaje się że pierwsze honorarium zgarnąłem nie dalej niż roczek temu. Na jedno dobrze bo w branży raczej nie jest wskazane rozpamiętywanie każdego projektu.

Dziesięć lat temu sprzedałem swój pierwszy komercyjny dezajn - komplet bannerów i header dla organizatorów olimpiady dla niepełnosprawnych w Lublinie. Zgarnąłem astronomiczną jak na te czasy kwotę 450zł (coś w tych okolicach), kilka piw po drodze i znajomość z kilkoma osobami które tak samo jak ja zaczęły bawić się zarobkowo w fotoszopowanie (w niektórych przypadkach corelowanie – zagubione duszyczki…). Miło wspomina się te czasy bo wtedy nie było jeszcze takiego parcia na kasę, zarzynania się wzajemnie dla projektu i innych rozrywek towarzysko-biznesowych. Przez te dziesięć lat doświadczyłem całego bagna jakim potrafi być dezajn ogólnie – plagiatowanie moich projektów, sprzedaż projektów konkursowych bez mojej wiedzy, obiecanki szefów że “w naszej agencji jest bosko, kurturarnie i po światowemu“, nie płacenie wypłat na czas, nie płacenie należności za zlecenia na czas, nie płacenie w ogóle

Dobrze że dość wcześnie wyrobiłem sobie grubą skórę i nie łapałem wszystkich “okazji”. Oszczędziło mi to wielu nieprzespanych nocy i kontaktów z prawnikami/komornikami celem odebrania należności. Wydaje się że całe to dezajnowanie to jeden wielki kubeł szlamu… i czasami tak bywało ale o wiele więcej było tych lepszych momentów. Decyzja żeby odpuścić sobie agencje sieciowe i próbować walczyć raczej w pojedynkę na dość zasobnych klientach z polecenia oszczędziła mi kupę nerwów a przyniosła dość pożądane obycie z klientem. Brak dość długiej ścieżki zatwierdzenia projektu dała możliwość pracy w pełnym terminie a nie marnowaniu połowy czasu aż ktoś wyżej raczy odpowiedzieć na maila dłuższym zdaniem (o uzasadnieniu opinii już nie wspomnę). Bawienie się w webesteem, mocnyweb, towar, digitalice po godzinach dawało sporo przyjemności. Jak wszędzie tak i tu tworzyły się kółka wzajemnej adoracji ale oprócz tego dość fajnie wspomina się flejmowanie mocnewgo webu i towaru (nie żeby od razu kogoś urazić, po prostu fajnie było jak coś się działo), poważniejsze utarczki z flashroomem (z racji paranoii władających). Po drodze zdarzyły mi się projekty niekomercyjne z których było więcej radochy niż z dobrze płatnej roboty.

Na własnej skórze doświadczyłem czym jest życie PM’a próbując kompletować załogi do większych zleceń, częste popełnianie kardynalnego błędu zlecania znajomym bez uprzedniego sprawdzenia umiejętności ew portfolio lub “mundrze gadającym” forumowiczom niestety zaowocowało stratą kilku bardzo smakowitych kąsków z których pozostały projekty i nic więcej. Na moje szczęście po sparzeniu się kilka razy postawienie na umiejętności a nie gadaninę miło dobiło się na naszej reputacji i portfelach/ portfoliach.

Ostatnie trzy lata (z haczkiem) podbijania UK było jedną wielką jazdą bez trzymanki. Kilkanaście projektów które dotarło do takiej ilości odbiorców o której w rodzimej Polandii nie było jak marzyć, zdobywanie doświadczenia seniora w renomowanych agencjach, freelancowanie i kontrakty w branżach muzycznej/ rozrywkowej/ czysto korporacyjnej w tym samym roku. Do czasu krachu finansowego żyć nie umierać. Nawet teraz, po uspokojeniu się całej tej zawieruchy jest na tyle dobrze że troszkę więcej niż miesiąc temu zaokrętowałem się na stałe w jednej z firemek w okolicach Chelsea.

Czy będzie następna dyszka? Raczej nie sądzę, ale zobaczymy co będzie…

Wrzuć na Facebook'a | Wrzuć na Twitter'a



2 Komentarzy

  1. tml

    Łoo… Się reaktywowałeś ;O Jak Ci wybiła dyszka to urodziny, a jak urodziny to wszystkiego najlepszego!

    Drugiej dyszki nie będzie? Że planujesz w dalszej (lub bliższej) przyszłości zmianę branży, czy też już wtedy będziesz na emeryturze na jednej z ciepłych (i własnych ;) ) wysp gdzieś na południu? ;)

  2. Bayerberg

    heh, to jeszcze nie reaktywacja – to nieudolne proby skorki wordpressa i kilku zabawek jquery’owych ;]

    Nie widze sie dalej marnujacego czas nad pisaniem tego samego cssa po raz milionowy, pykaniem wiekszego logo itp. Jest kilka pomyslow coby inaczej “kariera” wygladala za te 10 lat ale jak na razie nie ma czasu na zaczecie podchodow w tym kierunki.