Stereotypy
May 10, 2009 o 23:47 | W kategorii Słowem | Permalink | Kanał RSS postu. Trackbacki i komentarze wyłączone.Wracaliśmy właśnie z parku Gunnersbury. Cały dzień był ciepły więc naszła nas ochota na lody i coś do picia. Przechodząc przez South Ealing Road żona kazali odpuścić sobie najbliższego grocera i zrobić kółeczko do najdalszego jakiego znamy. Jako że moja mocna postawa zrzucenia kilku kilo dalej jest dalej w miarę mocna wzruszyłem ramionami i poszliśmy w kierunku Costcuttera. Nie że ortodoksyjnie przestrzegam jakiejś diety… od kilku miesięcy szukam dobrego źródła Baked Rolls więc była to dobra okazja żeby obadać teren. Po drodze rozmowa jakoś zeszła na inny powód mojej dyrektorskiej opony – Pepsi. Na odwyku od tego przeboskiego napoju jestem od dobrego miesiąca więc żona łaskawie pozwolili żebym kupił sobie butelkę. Wcześniej objuczony jak wół przyniosłem do domu kilkanaście litrów Nałęczowianki więc odmiana dobrze nam zrobi. Sklep jak typowy “wszystko w jednym” wyglądał lekko obskurnie, tysiące produktów poukładane na powierzchni 30 metrów kwadratowych. Oprócz zwykłych produktów – mleka kokosowego, ciabaty, chuttney i białego sera z czerwonymi porzeczkami Wensleydale oczywiście stała reprezentacja Polski – ogórki kiszone, kaszanka i śledzie w śmietanie. Złapałem Dr Peppera i lody karmelowe. Zrobiliśmy kilka kilometrów na piechotę więc można było poszaleć. Największą powierzchnię sklepu zajmowały alkohole – dużo win, trochę porto i stały asortyment whisky. Pomyśleliśmy że przydałoby się kupić jakieś cherry bo ostatnie młode rose było takie sobie. Podszedłem do kasy i zacząłem płacić za zakupy a przy okazji dalej przyglądałem się co na tych półkach stoi. Odwróciłem się do żony i zapytałem czy coś bierzemy. Nic ciekawego nie było więc wzruszyłem ramionami i zgarnąłem siatkę. Odkręciliśmy się już od wyjścia a sprzedawca wypalił na cały regulator – Wódka!!! Odkręciłem głowę i prawie płacząc ze śmiechu mówię – Sorry Mate, i was looking for something a lot lighter.

Jeden komentarz
Heh, też w kilku miejscach doświadczyłem tego
Jak widać, wszędzie nas (czyt. Polaków) cenią za to samo ;P